Ostatnie dwa tygodnie to był jakiś koszmar. Jedyne co chodziło mi po głowie to zrezygnować z kursu. Od groma nauki z serii czysta pamięciówa (dla kogoś, kto całe życie starał się coś zrozumieć, żeby się tego nauczyć, było to jak spełnienie najgorszych snów). Od poniedziałku zaczynała się “sesja”. Jeden egzamin z jakichś dangerous goods a [...]
Zasada jest prosta: siedzę w domu - nie dzieje się nic, tylko się gdzieś ruszę nadrabiam wrażeniami. W sobotę pojechaliśmy do Warszawy odwieźć Mańka na lotnisko. Po drodze złapał nas fantastyczny marznący deszcz, który to zamarzał na szybach, zanim jeszcze dobrze je dotknął. Dało radę, ostatecznie jakoś wróciliśmy do Lublina. W domu czekało mnie pakowania [...]
Oj dawno nic nie popełniłam na stonce. Wiem, moja wina. Przez ten czas działo się i nie działo. Z jednej strony standard, czyli świąteczne obżarstwo w rodzinnym gronie, z drugiej strony przyjazd Mańka, fantastyczna zima i brak pomysłów gdzie pojechać, co zobaczyć. Latem sytuacja wydaje się łatwiejsza, ale w zimie nie ma mowy o jakichś [...]