Mała dawka kultury

88076_w-chmurach_200Ostatnio niespodziewanie, za sprawą Beaty, wpadła mi w ręce książka Waltera Kirin’a  – W chmurach (oryginalny tytuł: Up in the air). Coś o lataniu, coś dla mnie. Już w pierwszym zdaniu uderzyło mnie, że całość jest opowiadana w pierwszej osobie. Raczej ciężko było się do tego przyzwyczaić, bo jednak nie często spotyka się książki pisane w tej formie. Bohaterem jest konsultant, pracownik pewnej firmy pomagającej innym przedsiębiorstwom w zwolnieniach grupowych. Z racji wykonywanej pracy, Ryan Bingham podróżuje po całych Stanach Zjednoczonych liniami Great West, dzięki czemu uparcie zbiera mile za odbyte loty. Jego celem jest zdobycie 1 mln mil. Towarzyszymy bohaterowi w ostatnim tygodniu, który zbliża go co upragnionej nagrody.  Po tym, rzuca dotychczasowe zajęcie i ma nadzieję na zdobycie pozycji w innej firmie, która po ciuchu sprawdza jego wiarygodność. Ostatni tydzień, to także ostatnie spotkania z klientami, nowe znajomości zawarte w Powietrznym Świecie, a także problemy rodzinne. Całość wydaje się mieć dość chaotyczny charakter, bez uświęcającej temu wyższej idei. Liczy się zdobycie miliona mil i dostanie nowej pracy. Mimo to, ciężko jest się oderwać od czytania, a dopiero na ostatnich stronach ukazuje się drugie dno całej historii, które zaciera wrażenie powierzchowności i schematyczności i skłania do głębszej refleksji. Polecam każdemu, kto potrzebuje lekkiej lektury, w sam raz do czytania w podróży. Z tego co wiem, książka doczekała się także adaptacji filmowej.

sanctumA propos filmów. Po raz kolejny bardzo przypadkiem, wybrałam się do kina na Sanctum 3D. Może nawet nie dla samej fabuły, ale ze względu na zdjęcia. O jakości 3D ciężko mi się wypowiedzieć, ze względu na de-klasyfikujący mnie w tej dziedzinie astygmatyzm. Grupa naukowców bada największy niepoznany do tej pory system jaskiń, kiedy, niespodziewanie, huragan odcina im drogę na powierzchnię. Jedyną możliwością ucieczki przed napierającą z góry wodą, jest znalezienie ujścia jaskini do oceanu przez przedarcie się przez niezbadany jeszcze odcinek korytarzy. Dodatkowe emocje budzi fakt, że film powstał na faktach. Chwilami dość brutalne sceny, czy czasami tandetne efekty specjalne i tak są niwelowane przez piękno zdjęć jaskini. I nawet w moim 2D robiły niesamowite wrażenie. Reżyser skupił się na pokazaniu ewolucji relacji między dwoma bohaterami – ojcem, szefem ekspedycji naukowej oraz jego synem. Jest to dość ciekawy wątek, chociaż ze względu na długość filmu (jedynie 2h), został on nieco spłaszczony. Ciężko powiedzieć, czy film kończy się happy endem… W moim przekonaniu nie koniecznie, bo jednak procent śmiertelności wśród bohaterów jest dość wysoki. Z drugiej jednak strony film skłania do głębokiej refleksji. Do czego jesteś zdolny, żeby przetrwać w ekstremalnych warunkach? Czy byłbyś w stanie dosłownie pomóc umrzeć przyjacielowi, który jest niezdolny do dalszej wędrówki? Zdecydowanie polecam, jeśli akurat zastanawiasz się co zrobić w przyszły weekend. Uprzedzam jednak, że film nie nadaje się na romantyczne wieczory. Potrzeba jednak trochę czasu, żeby dojść do siebie po takiej dawce adrenaliny.

6 Komentarzy

Skip to comment form

  1. no ja mam astygmatyzm, więc i tak specjalnej różnicy nie widzę. Ale akurat w tym filmie zdjęcia były super nawet w 2D. Co do TV domowego, to nie wyobrażam sobie, że po całym dniu pracy miałabym spędzić wieczór próbując zasnąć z okularami na nosie, korekcyjne, to już wystarczający ból.

  2. Hmm…zastanwiam się, czy nie nakręcił ktoś, kiedyś filu na podstawie tej książki…
    Apropos 3D, to ostatnio spotykam się z opiniami, że 3D jest „fajne kino”, ale…no właśnie-coraz płytsze, ponieważ więcej uwagi (i wcale się nie dziwię) poswięca się tam zdjęciom, niż fabule. Fachowcy w dziedzinie mówią, że 3D to przyszłość kina (i TV). Chyba sprzedam telewizor 😉

  3. myślę, że nawet zdecydowanie już jest 🙂

    • Dorotka on 05/04/2011 at 12:06

    Myślisz ze w Polsce też w kinach już jest? Może się wybierzemy jak wyzdrowieje 🙂

  4. tak 🙂 Polecam. Wyciągnij Pawła, bo warto 🙂

    • Dorota on 03/04/2011 at 17:31

    to ten film, na który wybrałaś się do Holandii?:D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.