W przygotowaniach do zdobycia złota Peru

Tak! Nareszcie! Przygotowania powoli ruszają pełną parą:) Doczekałam się po trzech latach. A oto krótkie sprawozdanie z frontu:)

Zacznijmy od bieltów. Generalnie ceny są jednakowo wysokie bez względu na to, ile wcześniej kupisz bilet. Środek sezonu w Europie, to niezmienny punkt odniesienia. Co z tego, że Styczniu można zapłacić nawet połowę letniej ceny. Przechodząc do konkretów. Ciężko coś znaleźć poniżej 1300 euro. Nic się nie zmieniło, w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Najtaniej wychodzi lot liniami amerykańskimi Delta, z przesiadką w Atlancie – około 1040 euro. ALE, oczywiście potrzebna jest nam wiza tranzytowa. Zamieszanie jest z nią straszne. Płacisz 160$, wypełniasz jakiś formularz, potem spotkanie z konsulem (oczywiście w Polsce) i potem MOŻE dostaniesz tranzyt. Także ostatecznie stwierdziłam, że nie mam pół roku, żeby czekać i wolę te 160$ dorzucić do biletu i polecieć jak człowiek.

Tym sposobem kupiłam bilet, jak narazie mam go tylko ja, z Brukseli do Amsterdamu i potem prościutko z Amsterdamu do Limy. Szkoda tylko, że wyszło tak drogo, ale lecę KLM, więc przynajmniej powinien być jakiś poziom. No właśnie, muszę o tym napisać, bo mnie to bije na kolana. Iberia. Płacisz za bilet prawie 2000 ojro (tańszych w zasadzie nie ma) i nie masz zapewnionych posiłków czy nawet głupiej butelki wody. 14 godzin lot i musisz za wszystko płacić, mimo że własnie zapłaciłeś za najdroższy możliwy bilet oferowany przez linie lotnicze. Dorzucisz jeszcze parę groszy i jesteś w klasie biznes w innych liniach lotniczych.

Ale wracając do tematu. W związku z tym, że podróż długa, a ja też będę musiała potem wrócić do pracy, więc generalnie trochę się wszystko zracjonalizowało i skróciło. Tak więc wylatuję z Brukseli o 6.25 dnia 27.07 do Amsterdamu, po 12 wsiadam do wielkiego Boeinga 777 i lecem. Wieczorkiem jesteśmy w Limie. Powrót zaplanowany na 9.08 wieczorem, po drodze zmiana daty, więc w Belgii jestem 10.08 późnym popołudniem. Przy czym tu rozważam jeszcze opcję pt. wysiadam w Amsterdamie i łapię pociąg do Niemiec. Po tylku godzinach siedzenia w puszce i tak już mi będzie wszystko jedno.

Co do planów zwiedzania, to w związku z ograniczonym czasem, zapewne tym razem nie odwiedzę Cusco i Machu Piccho. Ubolewam nad tym strasznie, ale nie zamierzam też się zajechać na urlopie. Także w planach mam: Lima, Lamas, Iquitos i Amazonka oraz Huacachina, czyli jedyna oaza w Peru. Na zdjęciach robi wrażanie i jest całkiem niedaleko Limy. Poza tym będąc w Limie, zapewne zahczę zobaczyć skarby Pana Sipan. A co najważniejsze zobaczę moje ukochane Andy. Na to czekam najbardzej:)

Co do reszty przygotowań. Zapisałam się już na szczepienie na żółtą febrę. Generalnie nie jest obowiązkowe, ale nie zaszkodzi. Działa przez 10 lat. Koszt – 75 ojro. Do tego muszę zrobić żółtaczkę, także jakoś na dniach się wybiorę. Poza tym trzeba zabezpieczyć się przed komarami. Kolega polecił mi pewne tabletki homeopatyczne, które zmieniają zapach Twojego ciała i nie smakujesz już komarom. Na Sri Lance ponoć działały. Ledum Palustre CH5. Zaczynasz tydzień przed wyjazdem i jesteś zdrów. Poza tym jest także bardziej konwencjonalna metoda zmieniania odczynnika swojej krwi – alkohol. Ponoć szklaneczka czystej wisky codziennie i żadnych problemów, nawet a może zwłaszcza gastrycznych. Zamierzam stosować obie metody równolegle, tak na wszelki wypadek.

Na razie to tyle, kolejne szczegóły już niedługo, także zapraszam do śledzenia:)

2 Komentarze

  1. mały update. mamy już oba bilety także lecimy razem a wracam sama prawie 2 tyg wcześniej.

    • Black_Betty on 11/06/2012 at 08:32

    Nareszcie! 🙂 Fajnie że jedziesz i czekam na wyczerpująca relację (i dużo zdjęć oczywiście;))!!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.