Lis 28

Powrót do korzeni

Już chyba drugi raz reaktywuję bloga. Nie jest dobrze, ale nie oszukujmy się, czytelnicy również zawiedli. Brak komentarzy nie motywuje do dalszego pisania. Oczywiście nikogo nie oskarżam, bo być może wybierałam mało interesujące tematy, ale mały doping byłby mile widziany.

Zarówno na blogu jak i w życiu wielkie zmiany. Jak już zapewne niektórzy wiedzą, przede mną wielki comeback do Polski. Wracam za dwa tygodnie. Teoretycznie robota na miejscu już jest załatwiona, ale muszę się do firmy odezwać i zobaczymy. Jak coś będę wiedziała na pewno, to napiszę. A tak poza tym oczywiście pakowanie i wymeldowywanie się ze wszystkiego co tylko możliwe. Po czterech latach siedzenia w Niemczech, trochę się tu zadomowiłam. Mam wrażenie, że liczbę instytucji, z których muszę się wymeldować można liczyć w tysiącach. I wszędzie trzeba wysłać maila po niemiecku, bo przecież nie zadzwonię, bo się nie dogadamy w ogóle. I tak czekam jeszcze na najprzyjemniejszą część, czyli zapłatę rachunków. Wprost nie mogę się doczekać, jak moje oszczędności znikną z konta, jak za dotknięciem magicznej różdżki. Ale bądźmy pozytywnie nastawieni, może nie będzie tak źle.

Co do pakowania, to w połowie jestem już przeprowadzona. Systematycznie od kilku miesięcy wywożę graty do Polski/pozbywam się staroci i niepotrzebnych śmieci. Wydaje się, że zostało niewiele do zrobienia, ale jak znam życie, jak przyjdzie co do czego to zginę jak Bolka trampki. Poza tym, od ponad tygodnia wybieram się do jakiegoś marketu, żeby zakupić pudła do przeprowadzki. Dzisiaj takowe znalazłam, co oznacza, że nie muszę jechać ponad 70km do najbliższej IKEI. Umziehen Karton zakupię w lokalnym sklepie. Miało być fajne eleganckie pudełko, skończy się na zwykłym kartonie, ale przynajmniej będę parę groszy do przodu.

Problemem pozostaje także moje autko, bo trzeba będzie jechać na letnich oponach. Poza tym lokalny US już mi przysłał list miłosny z rachunkiem za podatek drogowy za następny rok. Próbuję to odkręcić, bo autko i tak przerejestruję, ale z nimi nigdy nie wiadomo. W końcu Ordnung muss sein!

Tak więc zostały mi dwa tygodnie, a już mnie nosi, żeby jechać do Polski. Tymczasem w perspektywie mam wyjazd na południe Niemiec, do Baden. Ostatnia tego typu impreza i potem już zapewne od czasu do czasu Ukraine Welcome To i tym podobne rubieże, bo brakuje mi trochę tej naszej słowiańskiej fantazji.

6 Komentarzy

Skip to comment form

  1. pamiętam 😀 ale chyba dałam radę. Z resztą się okaże, jeśli w ogóle mi odpiszą, wtedy będę wiedziała, czy zrozumieli 😀

    • regenbogen on 28/11/2013 at 21:49

    Umziehen Karton 😀 my skombinowalismy z lidla za friko 😛 ach te niemiaszki, za wszystko każą płacić 😛 ps. pamietam, gdzie sie zglosic, jak mam problem z napisaniem czegos po niem.? 🙂

  2. liczysz na powtórkę? No dobra, poproszę mamę, żeby zrobiła dobre schabowe i wezmę Ci do baru na zagrychę 😛

    • Ender on 28/11/2013 at 22:10

    Zdecydowanie tak – a wszyscy przecież wiedzą, że najlepiej świętuje się browarem i schabowym ;P

  3. dziękować nie będę, ale myślę, że jak się już ogarnę ze wszystkim, to będzie trzeba jakoś uczcić mój powrót i rozpoczęcie nowego życia 🙂

    • Ender on 28/11/2013 at 21:31

    Powodzenia z przeprowadzką i z nową robotą też ^^

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.