Gru 18

Zamek Książ i Olbrzym

Kolejny wyjazd, który odbyłam niemalże dekady temu (czytaj w sierpniu tego roku), a oczywiście nie miałam czasu go opisać. Taka zapracowana ze mnie persona. Wracając jednak do meritum. Wyjazd wisiał w powietrzu już od jakiegoś czasu i niemal w ostatniej chwili okazało się, że dojdzie do skutku. Nawet udało się zarezerwować fajne hotele i to w środku sezonu. Cel wyjazdu był jeden: zobaczyć hitlerowskie sztolnie, bunkry, zamki i pałace zaadoptowane do bliżej nieznanych celów. Oczywiście, jak na pierwszy raz, wybraliśmy tylko powszechnie otwarte dla turystów obiekty. Wybaczcie mi lekcję historii, która zaraz nastąpi, ale bez niej nie da się pociągnąć tego tematu.

Pierwszym punktem wyjazdu był Książ (Fürstenstein). Miejsce, które chodziło mi po głowie już od dłuższego czasu.  Pierwsze zabudowania powstały w tym strategicznym punkcie już w XIII wieku. Od tego czasu budowla była sukcesywnie rozbudowywana. Jednak najbardziej interesująca jest najnowsza historia tego obiektu, sięgająca II wojny światowej, kiedy zamek przejęli hitlerowcy. Dokładne jego przeznaczenie nie jest znane. Dominują dwie teorie na ten temat. Pierwsza mówi o tym, że miała się tutaj znajdować siedziba Führera. Świadczyć mogą o tym specjalnie przygotowane pomieszczenia mieszkalne. Druga z teorii mówi zaś, że w zamku miały powstać tajne laboratoria badawcze ministerstwa lotnictwa. Co wiadomo na pewno to, że w 1943 roku Książ stał się siedzibą organizacji paramilitarnej Todt, mające za zadanie budowanie obiektów wojskowych i w tym czasie podciągnięto tutaj kolejkę wąskotorową. Zamek miał być dostępny jedynie drogą tuneli toteż zaczęto rozbudowywać zamkowe podziemia (w przebudowie wykorzystano więźniów z obozu Gross Rosen i z podobozu w Cieplicach), które w chwili obecnej zajmują dwa poziomy:
1. 15 metrów pod poziomem ziemi, tuż pod bryłą zamku – 950 m3 wyrobisk
2. 50 metrów pod dziedzińcem – 13 tys. m3 wyrobisk, 3200 m2 powierzchni (obecnie znajduje się tutaj aparatura pomiarowa Instytutu Geofizyki PAN).
Dodatkowo tuż pod samym dziedzińcem zamku, powstał szyb o rozmiarach 12mx6mx55m. Niestety, kiedy Armia Czerwona zbliżała się do obiektu, podziemia, jak z resztą wszelka inna infrastruktura budowana przez hitlerowców, zostały zawalone.

Zamek Książ najprawdopodobniej był jednym z punktów łączących podziemne tunele, budowanych na obszarze Gór Sowich, tzw. Kompleksu Riese (Olbrzym). Cały obiekt miał powierzchnię 200 km2, gdzie pod niewielkim kątem nachylenia wydrążono 213 tys. m3 tuneli, tak aby zapewnić samoistny odpływ wody z wnętrza budowy i jednocześnie umożliwić zjazd wagonów kolejki wąskotorowej pod wpływem własnej siły ciężkości.Przy budowie zużyto 257 tys. m3 żelbetonu i położono ponad 100 km rurociągów. Kompleks obejmował sztolnie, korytarze, hale oraz mniejsze pomieszczenia. Przy tej ogromnej budowie pracowało ponad 50 firm, a do prac wykorzystano więźniów z obozu w Gross Rosen. Trzeba wspomnieć, że warunki pracy więźniów były bardzo ciężkie. Musieli oni drążyć tunele w granicie, przy pomocy prostych narzędzi. Do tego dochodziła niska temperatura (ok. 7 stopni Celsjusza) oraz wysoka wilgotność.  Nie trzeba dodawać, że śmiertelność była bardzo wysoka.

A teraz pytanie zasadnicze. Dlaczego hitlerowcy wybrali właśnie Góry Sowie? Otóż, obszar ten był już od dawna zamieszkany i intensywnie uprzemysłowiony. Ze względu na bogate złoża surowców mineralnych (węgiel, uran), w pobliżu powstały duże ośrodki przemysłowe, z którymi było dobre połączenie komunikacyjne. Ale mimo tego, co najważniejsze, obszar ten był na tyle odosobniony, że można było zaadoptować go do tajnych projektów wojskowych. Co więcej, hitlerowcom nie przeszło przez myśl, że Dolny Śląsk, nawet w przypadku przegrania wojny, może dostać się Polsce, skoro od stuleci należał do Niemiec. Dzięki temu rozpoczęli oni budowę Riese, którego przeznaczenie nie jest znane do dziś.

Z turystycznego punktu widzenia: zamek warto zwiedzić, podziemia odradzam, szkoda kasy. Przejście długości może 50 m i powrót. Poza betonem nic ciekawego do zobaczenia. Za to warto przejść się po Książańskim Parku Krajobrazowym, otaczającym wzgórze zamkowe. Jeśli zejdzie się z głównych szlaków, ludzi prawie nie ma, trasy ładnie oznakowane i o różnym stopniu trudności. Niby kilka górek, a wrażeń i chodzenia jest na cały dzień. Jak najbardziej polecam.

Dodatkowo w sierpniu odbywa się tutaj Festiwal Tajemnic. Impreza troszkę skojarzyła mi się z Falkonem. Wiadomo wykłady, pokazy, zjazdy miłośników militariów i fascynatów historii. Miejsce idealne na spotkanie miłośników zagadek II wojny światowej i nie tylko. Niestety były też minusy. Niedopasowanie wielkości sal do ilości uczestników (w największych pomieszczeniach były mało ciekawe wykłady, a na tych najciekawszych ludzie dusili się na małej przestrzeni). Do tego kilka paneli o podobnej tematyce równocześnie. W pierwszym dniu nie dało się dostać na odczyty, bo jak to ujął pan strażnik „dzisiaj tylko dla urzędasów”. Koniec końców nie dotrwaliśmy do trzeciego dnia festiwalu, bo było nudno. Najciekawsza, tudzież godna uwagi była rekonstrukcja zdobycia zamku przez Armię Czerwoną. Ciekawa inscenizacja z udziałem przebranych w mundury „aktorów” wspomagana była pirotechniką. Przy okazji zapaliła się trawa w miejscu pokazu. W każdym razie nie planujemy odwiedzić tej imprezy ponownie. Gratulacje dla pomysłodawców, ale organizacja zostawia jeszcze wiele do życzenia.

cdn…

A oto mała Galeria. Na razie badziewna wersja, ale pracuję nad tym. Zapewne Zajmie mi to z 10 minut, ale trzeba się w sobie zebrać 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.