Gru 09

O wszystkim i o niczym zarazem

Zero współpracy z tutejszym lotniskowym internetem. Staram się właśnie stworzyć wpis, jak to bardzo będzie mi brakowało tej lotniskowej atmosfery, ryku silników startujących maszyn, zapachu świeżej kawy o 4 rano (fanką kawy nie jestem, ale o tej porze pachnie wspaniale). Staram się więc to napisać, ale nie mogę. Irytuje mnie hałas ciągniętych po metalowych schodach walizek, krzyk pasażerów i przede wszystkim ten wolny internet, który przypomina mi tylko, jak daleko jestem od domu.

Cieszę się, że już wracam. Zamykam pewien rozdział w moim życiu i czas wrócić na stare śmieci i zacząć wszystko od nowa. Wiele się nauczyłam przez ostatnie cztery lata, mam wrażenie, że nie jestem już ta samą osobą. Zbyt wiele razy zawiodłam się na ludziach, zbyt wiele od wielu doświadczyłam złego. Wyhodowałam pancerz, który chroni mnie teraz przed moją własną nadgorliwością i chęcią wiary w ludzi. Cieszę się, że już wracam do rodziny i tej wąskiej grupy przyjaciół, którzy nawet podczas mojej nieobecności w kraju, pamiętali o mnie i utrzymywali ze mną kontakt, nawet jeśli ja zawiodłam. Dziękuję wam kochani, dzięki waszemu wsparciu mam do kogo wracać.

A teraz wieści z linii frontu, czyli jak mi idzie pakowanie. W zasadzie dobrze, utknęłam chwilowo z kosmetykami i garami, bo tego jeszcze używam. Zastanawiam się o czym zapomniałam, bo jakoś nad wyraz gładko i zorganizowanie mi to wychodzi. Ale to zapewne tylko cisza przed burzą. W dzień wyjazdu nastąpi armagedon i zniweluje wszelkie moje starania, żeby ten wyjazd poszedł w miarę bezboleśnie. Pocieszające jest to, że ogarnęłam wymeldowania. Zostały mi jeszcze dwie rzeczy do załatwienia: zamknąć konto w banku i wymeldować się z ratusza. Przy czym z tym ostatnim będzie wesoło, bo właśnie zaczęto remont budynku, w którym był ratusz i teraz nie bardzo wiem, gdzie go przenieśli. Stawiam na Stary Ratusz, czyli zabytkowy mały budynek na przeciwko tego remontowanego. Policja się tam przeniosła, więc zakładam, że urząd miasta też.

W piątek wyjazd. Najpierw Brema, zostawić trochę gratów u siostry, a w sobotę po pysznym śniadanku, które moja siostrzyczka na pewno przygotuje, wyjazd na Lublin. A potem druga tura wymeldowań, zameldowań i płacenia podatków. Nie mogę się doczekać.

Poza tym szykuję sporo wpisów na Stonce, więc zapowiada się intensywny miesiąc, zarówno dla mnie jak i dla czytelników mam nadzieję. Obyście dopisali! Będzie trochę mało świątecznie, ale chyba wszyscy już mamy dosyć Kevina. Czekam tylko aż wrócę do Polski, żeby wrzucić zdjęcia do wpisów. Postaram się zorganizować jakąś fajną w obsłudze galerię. Tymczasem odmeldowuję się i do następnego razu moi drodzy!

2 Komentarze

  1. Chyba jeszcze jednak nie jestem tak zdesperowana, nawet po czterech latach odcięcia od Polsatu 😛

    • regenbogen87 on 09/12/2013 at 21:12

    Kevinka musowo obejrzec w tym roku tez, u nas to juz tradycja 😛 hehe powodzenia z ratuszami 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.