Sty 24

Zamki Grodno i Czocha oraz Twierdza Kłodzka

Przy okazji pobytu w Sudetach, odwiedziliśmy także kilka miejsc całkiem „na powierzchni”. Chyba jednym z ciekawszych wydarzeń było zwiedzenie średniowiecznego zamku w Grodnie (niem. Kynsberg, Kinsberg, Kinsburg). Typowa obronna lokalizacja, czyli wysokie wzgórze (Choina 450 m n.p.m.) w północnej części Gór Sowich, wznosi się nad doliną Bystrzycy Świdnickiej (zwanej kiedyś Śląską Doliną). Jest on jednym z najbardziej malowniczo położonych zamków na Śląsku. Na wzgórzu znajduje się rezerwat krajobrazowy „Góra Choina” (pow. 19,13 ha). Z wejściem na zamek jest trochę zabawy, ale warto podjąć się tego wyzwania. Polecam jednak założyć dobre buty, gdyż nie dość, że pod górkę, to jeszcze stare, wysłużone i w dużej mierze wypłukane kocie łby. Zamek jest w trakcie renowacji, dlatego poruszanie się po nim może wydawać się nieco kłopotliwe. Niemniej warto wejść na basztę, żeby podziwiać go w całej okazałości, a przy okazji także okolicę.

Jednak głównym powodem, dla którego odwiedziliśmy Grodno była odbywająca się na zamku Akademia Średniowieczna. Zajęcia Akademii poświęcone były liczbom i liczeniu według stanu wiedzy z połowy XIII wieku. Całość odtwarzała atmosferę i sposób funkcjonowania średniowiecznego uniwersytetu. Zajęcia składały się z wykładu, dyskusji i zajęć praktycznych. Przy okazji nauczyliśmy się wykonywania rachunków (dodawanie, odejmowanie, mnożenie, dzielenie) żetonami na stole czyli pracy przy abaku. Akademię zakończyliśmy egzaminem końcowym poświadczonym Dyplomem. I tym sposobem zdobyłam tytuł Arcymistrza w liczeniu na liniach. Poważnie zastanawiam się nad wpisaniem tego stopnia naukowego w CV, w końcu dyplom ukończenia akademii mam. Reasumując pobyt w Grodnie: polecam. Fajna zabawa, ładne krajobrazy i możliwość nauczenia się czegoś zupełnie nowego i zupełnie niestandardowego.

Drugim z miejsc, które bardzo chcieliśmy zwiedzić, a nie było nam dane, był zamek Czocha. A czemu go nie zwiedziliśmy: otóż sam dojazd do zamku zajął nam kilka godzin, po drodze oczywiście kilka razy się zgubiliśmy, bo dojazd oczywiście jest fantastycznie oznakowany. A na miejscu okazało się, że ostatnia grupa zwiedzających właśnie weszła (czytaj błędna informacja na stronie internetowej o godzinach otwarcia). Z tego co udało mi się zobaczyć to, poza oczywiście tłumem zwiedzających, bardzo ciekawa architektura obiektu, który na początku XX wieku został odbudowany naśladując jego stan z XVII wieku. Zrobiła na mnie wrażenie wysokość murów obronnych (przynajmniej tak mi się wydaje, że to były mury obronne) oraz brązowy kamień użyty do budowy zamku. Trochę żałuję, że nie udało nam się więcej zobaczyć, bo nie spodziewałam się, że zrobi na mnie takie wrażenie i to tylko z zewnątrz. A dlaczego chcieliśmy zwiedzić ten obiekt? Otóż w czasie II wojny światowej mieściła się tu szkoła szyfrantów Abwehry oraz prawdopodobnie przechowywano tu urządzenie do dekryptażu radzieckich depesz. Po wojnie zamek był wielokrotnie ograbiany i dewastowany, a mieściły się tu prawdziwe skarby jak na przykład insygnia koronacyjne Romanowów. Obecnie poza muzeum, zamek oferuje także pomieszczenia konferencyjne i hotelowe.

Ostatnim punktem była Twierdza Kłodzko. Uwaga! W kłodzku znajdują się dwie: dawna siedziba pułku pruskiego oraz galeria handlowa. Jednak zwiedzanie zaczęliśmy od podziemi Starego Miasta, gdzie znajdują się bardzo ciekawe ekspozycje z życia mieszkańców w średniowieczu, walce z czarownicami i ważnymi wydarzeniami z historii Kłodzka. Całość oczywiście urozmaicona efektami multimedialnymi. Naprawdę warto zajrzeć. Wracając do Twierdzi Kłodzko. Zwiedzanie składa się z dwóch części: nadziemnej i podziemnej. My zaczęliśmy od podziemnej, która obejmuje zwiedzanie podziemnych labiryntów wewnątrz murów obronnych (chyba tak się to nazywa w tym przypadku). Zimno, mokro, klaustrofobicznie i ciasno, czyli to, co tygryski lubią najbardziej. Ale i tak po wizycie w sztolniach, to już pikuś. Najfajniejszy okazał się korytarz „krasnali” o długości 50 m i wysokości jedynie 120 cm, który trzeba pokonać w kucki. Opcja tylko dla chętnych, ale bardzo ciekawe doświadczenie. Korytarze miały funkcje łączników między poszczególnymi punktami obronnymi. Po wyjściu na powierzchnię zwiedzamy pomieszczenia mieszkalne, lazaret, pomieszczenia gospodarcze itp. Ze szczytu twierdzy można podziwiać panoramę Kłodzka. Do tego w budynkach znajdują się ekspozycje  dotyczące codziennego życia żołnierzy, ich ekwipunku, można zobaczyć jak wyglądały mundury i uzbrojenie.

Więcej szczegółów znajdziecie w poniższych linkach:
Grodno: http://www.grodnozamek.pl/index.php?strona=1
Czocha: http://www.zamekczocha.com/
Twierdza Kłodzko: http://twierdza.klodzko.pl/index.php/start

I to by było na tyle z serii wpisów dolnośląskich. Mam nadzieję, że chociaż jedną osobę zainteresowałam tym regionem i jego niezwykłą historią. Chciałabym zwrócić uwagę, że informacje przeze mnie zamieszczone są bardzo subiektywne, a poruszane tematy zdecydowanie niewyczerpane, ledwie zaczęte. Dlatego też żywię głęboką nadzieję, że w niedługim czasie po raz kolejny będę miała okazję zagłębić się w tajemnice Dolnego Śląska, tym razem nieco bardziej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.