Wrz 20

Europejskie zderzenie cywilizacji

Tematem numer jeden w ostatnim tygodniu, był bez wątpienia napływ imigrantów do Europy. I zapewne to dopiero preludium do problemów, które te migracje spowodują.

Po tygodniu wielkodusznych i humanitarnych apeli Angeli Merkel, Niemcy brutalnie przekonali się, że skala imigracji ich przerosła. Nie chodzi już nawet o kwestie logistyczne. Gdzieś tych ludzi będa musieli rozlokować, a Niemcy ze swoim szerokim systemem mieszkań socjalnych, jakoś temu podołają. Problem pojawia się z asymilacją tej ludności w społeczeństwie niemieckim, czy europejskim w ogóle. Jakkolwiek pojedyncze jednostki względnie wtopią się w społeczeństwo, tak 50 tys. ludzi tygodniowo i to jednym rzutem, już nie koniecznie.

Węgrzy wyłapali kilku kryptoterrorystów wśród uchodźców. Grecy przechwycili jeden kontener z bronią dla tychże uchodźców. Ile takich przesyłek dotarło do Europy niezauważonych? Wiadomo, że Hamburg czy Rotterdam nie są brane pod uwagę przez nadawców, bo tam nielegalny ładunek łatwo zostanie odkryty. Ale już porty greckie czy pewnie włoskie, to inna sprawa. Może w odczuciu niektórych, jest to przejaw mojej nietolerancji, ale proszę mieć na uwadze, że widziałam naocznie pracę lotnisk w tych krajach. Miejsca, które powinny być najlepiej strzeżone a praca służb najlepiej skoordynowana. Cóż… w tych krajach panujący na płycie lotniska bałagan, to bardzo łagodnie powiedziane. I podobnie jest w innych portach.

Nie zgadzam się tutaj z wyniosłymi głosami, że trzeba tych ludzi przyjąć. Wszystkich bez wyjątku. Pracując jako stewardessa miała okazję przyjżeć się bliżej kulturze islamu i to jeszcze tej nawet względnie cywilizowanej, bo marokańskiej. Będąc po studiach nastawiona pozytywnie do multi-kulti, po zderzeniu ze światem orientlanym, stwierdzam, że jestem przeciw. Owszem, w większości są to ludzie niezwykle symaptyczni, ale do czasu. Niech im tylko coś się nie spodoba, to robi się piekło. Bluzgi, krzyki, niemal rękoczyny. Agresja, jaką w kraju cywilizowanym przejawiają tylko fanatycy, na jakichś marszach czy innych procesjach.  Nie bez powodów w tych krajach panują dyktatorzy. Inaczej tego nie da się opanować. I tu przykre spostrzeżenie: w sytuacji zagrożenia, na takiego człowieka trzeba krzyknąć i pokazać mu, gdzie jego miejsce. Racjonalnymi argumentami się nie dogadasz.

Jest jeszcze inna strona medalu różnic kulturowych. Zapewne szokiem było dla was zdjęcie węgierskiego autobusu po przewiezieniu imigrantów. Proszę się w takim razie przyzywczaić do takiego stanu rzeczy. Ten autobus był i tak jeszcze w dobrym stanie. Samolot po marokańskim locie nie nadawał się już do użytku. Porozrzucane pełne! pieluchy, wszechobecne śmieci po jedzeniu i porozwalane jedzenie, zapchane toalety (co zupełnie nie przeszkadzało im dalej z nich korzystać!) i generalnie koszmar pracownika sanepidu. Taka orientalna codzienność.

Dlatego uważam, że nie powinniśmy przyjmowac do kraju każdego, kto się nawinie. Obowiązkiem Państwa, jest ochrona swoich obywateli a nie stwarzanie dla nich zagrożenia. Jeśli musimy przyjmować uchodźców to tylko chrześcijan. Oni faktycznie sa w zagrożonej grupie i należy im pomóc.

Nie uważam, że przyjmowanie milionów ludzi rozwiąże problem. Jest to działanie doraźne i tymczasowe. Kraje zachodnie zamiast wspierać rebeliantów obalających dyktatora, a którzy obecnie nazywają siebie ISIS, powinny zrobić wszytsko, żeby to zagrożenie teraz wyeliminować. I powinno zostać to zrobione u źródła problemu. Jedynym rozwiązaniem w obecnej sytuacji, jest akcja zbrojna, co nieśmiało zaczyna kiełkować w umysłach niektórych przywódców Zachodu. Ale tu nie ma na co czekać. Stany obudzą się, kiedy ISIS zaatakuje Izrael (swoją drogą dziwne, że ich lobby nie naciska mocniej na USA), a Europa obudzi się, pewnie znowu, gdzieś pod Wiedniem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.