Wakcje cz.2 – Dania

Tak, tym razem wywialo mnie do Danii. Z gory przepraszam, ze wpis bez polskich znakow ale nie mam pojecia jak zmienic tu jezyk klawiatury. Tak, moj laptop zostal w Polszy, bo byl za ciezki….Nie wiem jakim cudem moja torba wazyla 9,9kg, czyli o 0,1 kg mniej niz gorna granica, jaka linie Norwegian sobie ustalily dla bagazu podrecznego. Swoja droga maja niezle promocje. Zreszta waga to nie byl moj jedyny problem. Otoz moja z gory zaplanowana torba okazala sie za mala, aby pomiescic wszystko. I wcale nie mowie tu o ciuchach i kosmetykach. Ci co mnie znaja wiedza, ze biore tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Najwiecej powierzchni zajal mi czajnik elektryczny i jedzenie. Gdyby nie to, pewnie zmiescilabym sie bez probemow do mojej torby, nawet z laptopem, a tak musialam zebrac u Piotrka.

Lyngby - jeziorko
Lyngby – jeziorko

Juz sama podroz na lotnisko okazala sie wielka stresujaca przygoda. Poczatkowo mialam jechac z Rafalem, ale rozkraczyl mu sie samochod, wiec skorzystalam z opcji pt. tata. I jak przystalo na wyjazd, gdzie u celu trzeba byc na czas, wszystko slimaczylo sie niemilosiernie. Korki na trasie do stolycy, brak oznakowania na lotnisko i w efekcie zgubienie drogi, jak juz dojechalismy, to oczywiscie brak oznakowania na parking, poszukiwanie odpowiedniego terminalu – swoja droga przeraza, jak takie male lotnisko moze byc tak beznadziejnie oznakowane… prawdziwe miedzynarodowe lotnisko… Koniec koncow ledwo sie wyrobilismy. Co do samego lotu, to byl niesamowity. Samolot z genilanym przyspieszeniem, tylko wgniatalo w siedzenie. Och, fantastyczne przezycie. I ostatnia rzecz, w zyciu nie myslalam, nie podejrzewalam siebie ze to powiem, ale z gory i w nocy Warszawa nawet ladnie wyglada… Ok, wiecej sie nie kompromituje.

Mamo, jednak lecielismy nad Baltykiem – do Bornholmu a potem skrecilismy na Kopenhage. Lot trwal mniej niz 1,5 h. Najgorsze bylo przejscie przez lotnisko do wyjscia…torba 10kg na ramieniu i ide, ide, ide,…ide, ide…Myslalam, ze w zyciu nie dotre do tego zakichanego wyjscia. Ale po 10 – 15 minutach takiego spaceru w koncu znalazlam. Oczywiscie juz ktos na mnie czekal…od prawie czterech godzin… Pozostawmy to bez komentarza. Potem jeszcze tyko z godzina jazdy pociagami bylismy na miejscu – Lyngby.

Lyngby - tym mozna poplywac sobie po jeziorku
Lyngby – tym mozna poplywac sobie po jeziorku

Dopiero dzisiaj mialam okazje podziwiac ta miejscowosc. Jestem pod wielkim wrazeniem. Wszystko jest tu takie spokojne, ludzie smiagaja na rowerkach, szprechaja w jakims dziwnym dilekcie i w ogole zadziwia tutejsza atmosfera spokoju i niesamowicie swieze czyste powietrze. Mam wrazenie, ze zaczynam zakochiwac sie w tym miejscu…

I rzucajaca sie na pierwszy rzut oka zmiana – nowy design…a raczej chamska skorka, gotowy szablon. Tak, tak, nawet sie do Ciebie nie umywam Endrju. Ale nie powiem, Twoje dzialania zainspirowaly mnie do ruszenia z ta zmiana, ktora majaczyla mi w glowie od dluzszego czasu. Mam nadzieje, ze sie podoba. Wydaje mi sie, ze lepiej oddaje charakter mojej stonki.

6 Komentarzy

1 ping

Skip to comment form

    • Agniecha on 19/09/2009 at 20:19

    ja tam nie wiem jak mozna sie przyzwyczaic do takich cen przy polskiej pensji….

    • Ender on 19/09/2009 at 18:53

    Cena biletu lotniczego rzeczywiście bardzo niska, jak na tą trasę. A że ogólnie drogo, to niestety, trzeba się przyzwyczajać, albo zarabiać na miejscu ;P

    • Agniecha on 19/09/2009 at 18:42

    akurat bilet lotniczy byl najtansza opcja w dostaniu sie tutaj. w sumie wynioslo mnie to jakies 57 euro. wlasnie, lepiej kupowac bilety za euro, kilka zlotych mozna zaoszczedzic na przewalutowaniu. no ale ceny tutaj to juz masakra. ciuchy na wyprzedarzy po 50zl… reszta zreszta tez masakryczna. jak sie lepiej tu rozeznam to napisze co i jak.

    • Ender on 19/09/2009 at 17:27

    Chyba przyjemnie zaskoczona, a nie rozczarowana ;P

    Też bym się w takie okolice chętnie wybrał. No, ale najpierw trzeba zarobić, żeby później sobie jeździć.

  1. tutaj to wystarczy ze pojdziesz na byle spacer i zapominasz o calym swiecie. jestem bardzo przyjemnie roczarowana tym miejscem.

    • Ender on 19/09/2009 at 16:41

    Skórka całkiem przyjemna. No i geograficzny akcent, czyli kule ziemskie w stereo ;P

    To drugie zdjęcie nieźle wygląda, aż chciałoby się popływać leniwie po takiej rzeczce i zapomnieć o całym świecie ;]

  1. […] się rewolucyjne zmiany w planowaniu mojej przyszłości. W między czasie dwa razy udałam się do Danii i przez przypadek dostałam robotę w Ryanair. Teraz tylko pytanie, czy podołam nowym wyzwaniom i […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.