Out of media

Dzisiaj będzie trochę ironicznie i sceptycznie. Nastał dzień wolny w ciągu tygodnia a ja zostałam odcięta od wszelkich mediów typu tv, internet. Chwilowo mój internet działa jedynie w momencie, kiedy laptop jedzie na baterii. Wystarczy, że tylko podłączę zasilacz a net pada, CHOCIAŻ miewa jakieś przebłyski o czym świadczy dostarczona wiadomość z gadulca w momencie, kiedy teoretycznie internetu powinno nie być. Tak więc wegetuję sobie na baterii. Oczywiście zdążyłam już w związku z tym pomęczyć mego nadwornego informatyka – Rafała, który jak się okazało też nie wie o co biega. I tak po raz kolejny mój komputer pokazał, że niczym są dla niego prawa logiki i fizyki.

Żeby było śmieszniej, rano dekoder stwierdził, że się zresetuje. Tak więc zostałam także bez telewizora, bo hasła oczywiście nie znam, nie mogę znaleźć instrukcji obsługi, w której hasło teoretycznie się znajduje, a do tego jest dzień świąteczny, więc nikt nigdzie nie pracuje. Muszę czekać do jutra i wtedy zadzwonię do mojego usługodawcy.

Poza tym od kilku dni dręczy mnie natrętne przemyślenie. Dlaczego tak mało udzielacie się na forum mojej stonki, skoro niemalże każdy deklaruje się, że systematycznie czyta moje wypociny? Nie interesuje was to, co się tutaj znajduje? Nie macie własnego zdania? Może coś was intryguje, coś wam się nie podoba (Ciebie Łukasz nie pytam, bo Tobie to się większość nie podoba). Tak naprawdę, to nie wiem, czy poza dwoma, czy trzema osobami, które wiem, że na pewno czytają i się udzielają, ktoś to czyta? Czuję się ignorowana. Staram się dać coś z siebie, przekazać zdobytą wiedzę, a odzew jest mizerny…

Takie to moje filozoficzne przemyślenie na koniec. Mam nadzieję, że przyczyni się do jakiejś dyskusji na forum. Dlaczego tylko ja mam się tutaj produkować? Dlaczego się nie udzielacie? Chciałabym, żebyście także mięli swój udział w tworzeniu tej strony. Porozmawiajmy o tym…

2 Komentarze

    • Agniecha on 13/11/2009 at 09:06

    Pozostaje nam jedynie wspierać się we własnym gronie.
    Ale nie ukrywam, że jestem rozczarowana. Zdaję sobie sprawę, że Lublin to nie Lizbona i ludzie nie są tak spragnieni wiedzy, ale z drugiej strony szkoda im jednej minuty, żeby napisać chociaż zdanie.

    • Ender on 12/11/2009 at 22:41

    Tak to już jest, że niby wszyscy czytają, a pisać komciów to ni ma komu ;P

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.