Falkon 2009, czyli zjazd ludzi pozytywnie zakręconych

Andrzej Pilipiuk

Andrzej Pilipiuk

Na tą imprezę wybierałam się przynajmniej od roku. Tym razem, przy wsparciu Endrju, osiągnęłam zamierzony cel. Zmobilizowałam się i poszłam. Całość miała trwać trzy dni. Wjazd 25 zł, miejsce WSPA. Rozpoczęcie imprezy w piątek i od razu sama kwintesencja polskiej fantastyki, czyli wykład Andrzeja Pilipiuka o areonautyce. Temat niby mało ciekawy, ale jak ktoś umie opowiadać, to wszystko robi się ciekawe. I tak przez godzinę zafascynowała słuchałam o polskiej myśli lotniczej. Po wykładzie oczywiście dopadłam jednego z moich ulubionych autorów i zdobyłam jego autograf. Mam także zdjęcie, które nie wyszło, ale i tak jestem zadowolona. Swoją drogą, jak na tak poczytną personę, facet wygląda zupełnie zwyczajnie: niski, brodaty, w binoklach i dobrze rozwiniętym mięśniem piwnym przypomina standardowego obywatela polskiego po 40-stce. Do tego niesamowite poczucie humoru i umiejętność zafascynowania słuchacza nawet najnudniejszym tematem. Jestem pod wielkim wrażeniem pana Pilipiuka po prostu jako człowieka.

Geralt

Geralt

Po tym pognaliśmy na kolejny wykład o Steampunku, cokolwiek to jest. Dla zainteresowanych odsyłam do Wikipedii. Generalnie tytuł zachęcił wielu, aby wysłuchać tego referatu. I tu mięliśmy do czynienia z klasycznym przykładem, jak nie należy wygłaszać referatu. Prelegent nie dość, że seplenił do mikrofonu, mówił szybko i co najważniejsze, czytał wszystko z kartki!! Sytuacja całkowicie przeciwna do tej z poprzedniego referatu – oto jak można zanudzić z ciekawym tematem. Zanim kolega skończył mówić, na sali już prawie nikogo nie było. Jedyną atrakcją okazał się Geralt, który wparował na wykład mniej więcej w połowie, posiedział kilkanaście minut, pobawił się komórką i wyszedł. Później pokręciliśmy się jeszcze chwilę po konwencie, pooglądaliśmy stoiska z przeróżnymi i przedziwnymi gadżetami i w końcu się zmyliśmy.

img_2068

Duel

W sobotę mięliśmy z Endrju zupełnie odmienne plany. On przesiedział kilka godzin grając w Neuroshimę Hex i jej różne dodatki (łącznie z ostatnim – Duel). Całość była prowadzona przez samego twórcę naszej ulubionej planszówki – Michała Oracza. W tym czasie siedziałam sobie na wykładzie o kanibalizmie, a potem o przekrętach NASA. Planowałam jeszcze posłuchać o słowiańskiej apokalipsie, ale strasznie się opóźniał więc poszłam na górę zobaczyć, jak wygląda Duel. Po zakończeniu turnieju udaliśmy się na drugi koniec miasta w celu odwiedzenia imprezy pt. NetDay, czyli zlotu pracowników branży informatycznej, programistów itp. Generalnie za bardzo się na tym nie skupilismy, bo zajęliśmy się rozgrywaniem partyjek w Neuroshima Hex. Z kolei po tym poszliśmy do Sport Pubu, żeby zobaczyć jak to nasza reprezentacja pięknie przegrywa z Rumunią (0:1 jakby ktoś nie wiedział). Endrju był bardzo zawiedziony, ale jak dla mnie sam fakt oglądania tego meczu, był oczywistą stratą czasu.

Nastała niedziela i ostatni dzień konwentu. Na tapecie miałam dwa wykłady: Ars Amandi w czasach sarmackich i Smoki i ich geneza w filmie i literaturze. Pierwsza prelekcja ściągnęła tłumy i trwała ponad godzinę. Także dyskusja była dość interesująca i co więcej w ogóle się odbyła. Co do drugiego odczytu…został odwołany. Gdybym wiedziała wcześniej, to raczej bym się nie tłukła na koniec miasta dla jednego referatu, chociaż niezwykle oryginalnego i ciekawego. Generalnie widać już było, że konwent dobiega końca. Kramy były na etapie zwijania się, ludzi jakoś zdecydowanie mniej niż zwykle.

Ale mimo końcowego rozczarowania naprawdę warto pochwalić organizatorów. Bardzo szeroki i bogaty program: prelekcje, konkursy, RPG, Star Wars, Manga i Anime, Komiks i oczywiście Neuroshima. Czasami ciężko było się na coś zdecydować. Do tego noclegi dla przyjezdnych, autobus konwentowy, jedzenie (koszmarnie drogie, ale jak człek głodny…). Generalnie jestem bardzo zadowolona, że zdecydowałam się wziąć udział w tej imprezie. Falkon, to nie zjazd świrów, ale zjazd ludzi z pasją. Zewsząd bije pozytywna energia ludzkiej fascynacji i oryginalności. Fantastyczne trzy dni oderwane od naszej zwyczajnej szarej rzeczywistości. Gorąco polecam, nawet jeśli nie jesteś wielkim fanem fantastyki.

6 Komentarzy

Skip to comment form

  1. a i sama impreza mogłaby stracić swój charakter. Nikt przecież nie szedłby do roboty ze mundurem w torbie i karabinem na ramieniu. A tak mamy trzy dni, żeby dać ponieść się swojej ułańskiej fantazji 😀

    • Ender on 18/11/2009 at 11:16

    Powinni zarezerwować z tydzień, ale z drugiej strony byłoby to bolesne dla osób pracujących.

  2. No a jak 😀 Fantastyczna planszówka i bardzo się cieszę, że miałam okazję poznać twórcę tego cuda.

    Co do programu to faktycznie strasznie to było wszystko skondensowane i ciężko się było połapać tak na pierwszy rzut oka. A i za dużo wszystkiego na raz. Z drugiej strony…mieli tylko trzy dni…

    • Ender on 17/11/2009 at 12:12

    Bardzo udany konwent (mimo, że w sumie niewiele eventów odwiedziłem). Szkoda, że wcześniej nie zaczęliśmy się na nim pojawiać ;]

    Hex rządzi ;P

  3. wcale mu się nie dziwię, że woli posiedzieć sobie w ciepłym. Każdemu żyć się odechciewa w taką pogodę. A jak można gdzieś się zachomikować, to czemu nie:D Odzywaj się co tam i jak tam, jak już Lucek zdecyduje się wyjść:P

    Na stronkę wpadłam przez przypadek jakiś czas temu i stwierdziłam, że warto to umieścić. W końcu jakby nie było, to ważna część mojego życia 🙂

    • Maria on 15/11/2009 at 22:45

    A ja znowu musiałam sobie falkon odpuścić 🙁 Na dziś mam termin i muszę orbitować w miejscach z niewielką liczbą osób i w miarę blisko Rafała lub szpitala. A Lucek nie wychodzi, wredocie jednej nie podoba się chyba świat na jaki ma wyjść, pochmurny taki i dołujący.
    A Twojego bloga rzadko czytam bo RSS nie rzuca się za bardzo w oczy, jakby był wyżej to szybciej wpadłabym na subskrybowanie to tak z uwag bardziej technicznych. No i w szoku jestem, że zalinkowałaś stronę naszego kółka, to było tak dawno 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.