Nihilizm

Stonka obrosła kurzem na kilometr…Cóż, ostatnio cechuje mnie kompletny brak motywacji do robienie czegokolwiek. Jeśli coś robię, to dlatego, że muszę albo z przyzwyczajenia. Nie żebym zaraz czerpała z tego jakąś przyjemność, chociaż wiem, że jeśli skończę ten wpis dzisiaj, poczuję się usatysfakcjonowana. Ciężko się zebrać i tyle. Marzę o wakacjach. Najbliższe za miesiąc. Dokładnie 28 września jadę na 10 dni do Lizbony i cieszę się odpoczynkiem. Mieszkanie w tej mieścinie staje się dobijające. W sumie jedyną rozrywką są zakupy w supermarkecie albo spacer z psem. Pogoda też jakoś nie sprzyja aktywności, a raczej działa wybitnie depresyjnie. Od początku sierpnia pada i jest chłodno tudzież zimno. W tym miesiącu może ze 2-3 razy wyszłam z domu z krótkim rękawem. Bez dalszego komentarza….

Dolina Renu - Bonn
Dolina Renu – Bonn

W ciągu tych dwóch miesięcy nawet jednak coś się działo. Dwa razy pojechałam do Polski, niestety za każdym razem tylko na 3 dni. A następna wizyta nie mam pojęcia kiedy. Narazie siostra do mnie zjeżdża na tydzień, więc przynajmniej coś się będzie działo. Jednak wracając do wydarzeń minionych wakacji: dwa razy byłam na wycieczce Bonn – Kolonia. Jak to określiła koleżanka – to, że zesłano nas do pracy w Niemczech przynajmniej pozwala nam na zwiedzenie miejsc, których nigdy byśmy nie zobaczyły. Święta racja, wycieczka do Niemiec była jednym z ostatnich punktów moich emerytalnych planów wakacyjnych.

Dom narodzin Ludwiga van Beethovena
Dom narodzin Ludwiga van Beethovena

Bonn – cóż raczej trudno uwierzyć, że przez jakieś 50 lat była to stolica najsilniejszej gospodarki Europy. Bardziej przypomina spokojną mieścinę niż centrum dowodzenia krajem. Twarzą tego miasta jest zdecydowanie Ludwig van Beethoven, który tutaj właśnie się urodził. Mnie jednak najbardziej podobały się krajobrazy po drugiej stronie Renu. Zdecydowanie pojawia się tam już jakieś przedgórze, zakładam, że Harz’u chociaż głowy za to nie dam. Jak ktoś a rozwiązanie tej zagadki, to będę wdzięczna. Ale generalnie jest to bardzo  miła odmiana krajobrazu po wiecznie i bardziej płaskiej niż płasko Nadrenii Północnej Westfalii. Doprawdy, tu nie ma nic, co by w człowieku wzbudziło jakiś entuzjazm. Może poza lasami deszczowymi strefy umiarkowanej.

Katedra - Kolonia
Katedra – Kolonia

Kolejnym punktem była Kolonia. Generalnie całe miasto zostało zniszczone w czasie nalotów Aliantów a ostała się jedynie katedra. I tu niespodzianka. Wychodząc z dworca głównego ukazuje nam się od razu wielki, wręcz przytłaczający gmach gotyckiej katedry. Robi wrażenie zarówno w środku jak i na zewnątrz. Bez jakichś specjalnych zdobień i innych elementów wystroju wnętrz a i tak emanuje piękną surowością. Chyba pierwsze miejsce w tym kraju, które zrobiło na mnie takie wrażenie. Reszta kolońskiej starówki ujdzie w tłoku. Na pewno wygląda trochę lepiej w porównaniu z dziwnym misz-maszem z Bonn, ale tam przynajmniej te nieliczne zabudowania są oryginalne.

Muzeum czekolady - Kolonia
Muzeum czekolady – Kolonia

W między czasie nawiedził mnie też Maniek. Poza tym nie działo się nic. Nawet te wycieczki nie wzbudziły mojego większego entuzjazmu. Generalnie z tego wpisu aż wieje optymizmem. Cóż taka moja szara rzeczywistość. Staram się jak mogę, żeby to trochę ubarwić, ale idzie jak po grudzie. Jednak muszę się zmotywować. Nie ma wyjścia. Ma ktoś jakieś ciekawe pomysły na ruszenie z miejsca? Jak jeszcze mogę się zmotywować, kiedy nagroda jest tak strasznie daleko?

8 Komentarzy

Skip to comment form

  1. no to coś krótko, jak tylko 2 tygodnie. Ale przynajmniej intensywne 😛 Szkoda, że nie masz za bardzo czasu, żeby coś pozwiedzać, ale w sumie zaczął się łikend więc może znajdziesz chwilę, żeby wyjść na miasto. W końcu to Helsinki! Kurcze, uwielbiam Skandynawię, tam jest ślicznie, więc MUSISZ znaleźć chwilę, żeby wyjść z domu!

    • Ender on 03/09/2010 at 12:29

    Ja wiem czy jest czego zazdrościć – nie mam czasu w ogóle fotek robić, czy gdzieś wychodzić – najpierw praca w biurze 8h, później praca w hotelu 4-6h, a to tylko wstęp do apogeum w poniedziałek, czyli kilkudniowego robienia 24/h bez przerwy 😀
    Jestem od 1 do 13 września. Jak znajdę chwilę to walnę wpisa ze szczegółami.
    A tam, wylatywałem z deszczowej zimnej Warszawy, a przyleciałem do ciepłych, słonecznych Helsinek. Dzisiaj dopiero padać trochę zaczęło, ale i tak mniej niż w Wawie.

  2. aaaaa czyli jednak Cię tam wywiało!! Ależ Ci zazdroszczę! Podeślij trochę fotek…
    Jak długo tam zagościsz?
    Hmm i w sumie ta cała Lappeenranta jest całkiem blisko Helsinek…do Petersburga trochę bliżej jednak, ale zawsze…
    A tam już zima prawie. Byłam w zeszłym tygodniu i taki lodowaty deszcz padał, coś jak u nas w okolicach końca listopada:p Lato Ci się znudziło?

    • Ender on 02/09/2010 at 23:00

    Aga, padnij czasem do Helsinek 😀

  3. Hej, Ty też cała i zdrowa? 😛
    Dzięki za pomysł myślę, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że skorzystam 🙂 Właśnie o tych górkach pisałam i tak kusząco wyglądają…

    Jak widać, Twój komentarz ma się dobrze, jedynie zabezpieczenia przedspamowe na wszelki wypadek go przyblokowały.

    Pozdrawiam 🙂

    • Black_Betty on 01/09/2010 at 10:23

    Hmmmmmm….. Taaaaaaaa…… 😉

    • Black_Betty on 01/09/2010 at 10:22

    Ok, Nie wiem co się stało, ale mój wczorajszy, nieco przydługawy komentarz uległ destrukcji – o co kaman? Ale mniejsza o to – streszczę go w kilku słowach:) Fajnie wiedzieć że żyjesz. Stop. Na wycieczkę polecam Dernau. Masteczko znajduje się ok godz. drogi od Bonn. Stop. Wzgórza. Stop. Winnice. Stop. Wino ;). Stop. Polecam i pozdrawiam 🙂
    P.S. Czekam na relację!

    • Black_Betty on 31/08/2010 at 13:16

    Właśnie tak się zastanawiałam co u Ciebie Agnieszko słychać… Fajnie wiedzieć, że żyjesz 😉 Współczuję deszczowego lata, ale na pocieszenie wspomnę że w Lbn też jest do bólu jesiennie. Ale, ale… Jeśli masz ochotę wyrwać się w trochę bardziej urozmaicony teren to polecam Ci Dernau (http://www.zoover.pl/niemcy/nadrenia-palatynat/dernau/mapa) 🙂 To taka niewielka, otoczona wzgórzami mieścina położona godzinę drogi od Bonn. Te wzgórza to może nie są Tatry, ale zawsze to coś 😀 Byłam tam podczas moich turnusów pracowniczych i powiem Ci, że się nie rozczarowałam! Jest tam masa winnic, wina i turystów ( w takiej kolejności;), a w ostatni weekend września można popróbować trochę wina za darmo bo mają tam święto wina, tańce, hulanki i te sprawy… Mam nadzieję że choć trochę Cię zachęciłam, pozdrawiam i czekam na relację z Dernau 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.